Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tusz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 marca 2016

Recenzja: tusz Eveline So Glamour Volume

Hej Kochani!

Nie będę nawet zaczynać się tłumaczyć. Nie było mnie tak długo, że aż wstyd liczyć...

Ale dziś przychodzę do Was z recenzją (uwaga, spoiler!) świetnego produktu do rzęs.
Podejrzałam go u Aliny tutaj i nawet nie spodziewałam się, że aż tak mi podpasuje.

Mowa tutaj o tuszu Eveline So Glamour Volume:


Wrzuciłam go do koszyka w Rossmannie, ponieważ potrzebowałam nowego tuszu, zauroczył mnie kolor opakowania oraz kształt tubki skojarzył mi się z tuszami Max Factor False Lash Effect, które są moimi ulubionymi z drogerii. Zaciekawiło mnie, czy za frakcję ich ceny, ten z Eveline sprawdzi się chociaż po części tak dobrze. I muszę przyznać, że się zakochałam!

 

Szczoteczka na pierwszy rzut oka też od razu przywołała mi na myśl owe z tuszy Max Factor. Silikonowa, dużo krótkich włosków, które świetnie podkreślają rzęsy każdej długości. Kształt jest owalny z dłuższymi włoskami pośrodku szczoteczki.
Działa naprawdę cudownie na moje rzęsy - których prawie nie ma - podkreśla je, wydłuża i pogrubia, bez efektu pandy i grudek.

Efekty działania tego cudeńka możecie zobaczyć poniżej:





Chciałabym jeszcze nadmienić, że posiadam już ten tusz ponad 3 miesiące i lekko już wysechł, ale dalej sprawdza się bardzo dobrze. I nawet teraz, kiedy nie jest już aż tak mokry (chociaż nigdy nie był zbyt mokry, czego bardzo nie lubię) nie kruszy się i nie osypuje, co jest największym plusem!

Jeszcze nie jesteście przekonani? To może cena do Was przemówi ostatecznie. To cudeńko, które może śmiało rywalizować z najdroższymi tuszami drogeryjnymi, znajdziecie za około 16 zł w szafach Eveline. Czego chcieć więcej?

Mam nadzieję, że miło spędziliście te kilka chwil i skusiłam Was tym moim odkryciem.
A co Wy pokochaliście ostatnio?

Buziaki,
Klaudia

środa, 30 kwietnia 2014

Recenzja: tusz Wibo Panoramic Lashes

Hej Kochani!

Wszyscy chyba wiedzą o ostatnich rossmannowskich promocjach.
-49% sprawia baaardzo dobre wrażenie, szczególnie przy kasie :) 
W związku z tym postanowiłam napisać tą recenzję, bo może ktoś do niedzieli się jeszcze skusi na tusz za - uwaga, uwaga - niecałe 6,50zł.
Chodzi mi o tusz marki Wibo Panoramic Lashes.


Tusz ten w oryginalnej cenie znajdziemy za niecałe 13pln w szafach Wibo, co i tak jest niezłą okazją. Ja skusiłam się w ciemno kilka tygodni temu i nie żałuję, a wręcz przeciwnie - ta maskara zawładnęła moim makijażem.
 

 Tusz ma bardzo fajny, ciemny, czarny kolor oraz ogromną szczoteczkę, za którymi, wydawało mi się, że nie przepadam, ale ta sprawdza się idealnie. Wydłuża i pogrubia, a efekt utrzymuje się do końca dnia, co wcześniej się u mnie nie zdarzało, zawsze po kilku godzinach rzęsy mi 'oklapywały'. Jednak najważniejszą zaletą jest to, że tusz się NIE KRUSZY. Nie cierpię tego i chyba wszystkie dotychczas przez mnie wypróbowane tańsze drogeryjne maskary to robiły, a ten nie. Miła niespodzianka!


A oto efekt. Moje rzęsy z natury są jasne, cienkie i raczej krótkie, więc jak dla mnie efekt-bomba. Nie muszę nakładać 2-3 warstw, dzięki czemu rzęsy nie są poklejone i nie tworzą się grudy tuszu.
Tak bardzo polubiłam ten produkt, że na promocji w Rossmannie kupiłam sobie kolejny. Sprawdził się u mnie lepiej niż tusze z Maybelline i Max Factor (mój ukochany False Lash Effect!). W sumie to się cieszę, bo jeśli mogę mieć coś fajnego za frakcję ceny, to chyba lepiej być nie może ;)


Ja jestem na TAK!
I polecam, jeśli macie luźne 6,50 to spróbujcie, za taką cenę można zaryzykować. A jestem przekonana, że jeszcze możliwe jest go dorwać, w przeciwieństwie do żółtego tuszy z Lovely, który znalazłam dopiero w trzecim Rossmannie i to pierwszego dnia promocji. Ale teraz go testuję i przyznam szczerze, że tak zadowolona z tuszu (obu zresztą ;)) jak jestem teraz to już dawno nie byłam. Nawet jeśli szybciej wyschną niż przeciętny tusz to i tak cena to rekompensuje.

Jaki jest wasz ulubiony tusz ever? Czy warto wydać na tusz kilkaset złotych, jeśli sprawdza się u nas taki za kilkanaście? 

Ja chyba z ciekawości kiedyś spróbuję czegoś z górnej półki, bo chcę się na własnej skórze przekonać, czy faktycznie efekt może być na tyle fenomenalny, że skłania do ponownego zakupu. Macie jakieś sugestie?

A na razie dobranoc,
Kia xxx

sobota, 5 kwietnia 2014

Recenzja: tusz Yves Rocher Sexy Pulp

Hej Kochani!

Złośliwość rzeczy martwych to fakt powszechnie znany, dlatego gdy miałam 3 tygodniową przerwę na uczelni i postanowiłam zacząć pisać pracę licencjacką mój komputer zdecydował, że się zepsuje. Naprawa się przeciągnęła do tego tygodnia i dlatego, zarówno licencjat jak i blog, leżą.
Ale dziś to zmieniam i przychodzę z recenzją tuszu do rzęs Yves Rocher Sexy Pulp


 Kupon na ten tusz dostałam przy otrzymaniu karty stałego klienta w ich sklepie, przy pierwszych w życiu zakupach u nich. Przy następnych zakupach mogłam go odebrać gratis. A skoro "jak dają to bierz...", no to przygarnęłam :-)


Jest to tusz pogrubiający, ma intensywny, czarny kolor i szczoteczkę "ósemkę", która ma za zadanie dokładnie pokryć produktem każdą rzęsę.
 

 Niestety, mimo iż szczoteczka ma wiele włosków i nie powinna sklejać to zdarzało się, że zbijała mi rzęsy w jedną 'kupkę', gdyż, jak zauważyłam, nabiera zbyt wiele produktu. 
Stąd też często było tak, że jedno oko wyglądało świetnie, a drugie tragicznie.
Jednego dnia byłam tym tuszem zachwycona, innego chciałam zmyć oczy i użyć czegoś innego.



Jednak jak już zdarzył się dzień, że zadziałał zgodnie z obietnicami to efekt był bardzo fajny, co udało się przy przygotowywaniu zdjęć do recenzji :)

  

Wiem, że może wcale na to nie wygląda, ale dla mnie efekt był świetny. Mam z natury krótkie, jasne rzęsy, których bez tuszu w ogóle nie widać. Ten produkt je zaznaczał dzięki mocnej czerni, mam wrażenie, że dzięki kształtowi szczoteczki też trochę podkręcał, jeśli jeszcze wydłużałby to chyba byłby bliski ideałowi (przynajmniej w te dobre dni, hehe).


 Cena regularna tego tuszu to 57zł za 9ml. Jednak, jak z wszystkimi produktami Yves Rocher, prawie zawsze jest promocja, więc nie warto płacić całej ceny. Tu możecie się zapoznać z opisem producenta.

Podsumowując, jest to dobry produkt. Nie wart swojej regularnej ceny, ale przy promocji -50% na pewno się kiedyś na niego ponownie skuszę.

Zachęcam do wypróbowania, otrzymać kartę klienta Yves Rocher może otrzymać każdy przy zakupach w ich sklepie. Mają również świetny szampon dodający objętości, a jutro idę po olejek do włosów, bo zdaje się, że jest obecnie za połowę ceny.

Miłego wieczoru,
Kia xxx